Wczoraj, 03:21:05
Cześć wszystkim,
Przygotowując serie zdjęć pod banki zdjęć (Adobe Stock, Shutterstock czy iStock), jednym z najbardziej czasochłonnych etapów bywa dokładne czyszczenie kadrów z drobnych elementów, które mogłyby skutkować odrzuceniem przez inspektorów (drobne logotypy na odzieży, numery seryjne, przypadkowe osoby w tle, śmieci na chodniku czy paprochy na matrycy).
Do tej pory standardem było mozolne używanie stempla i pędzla korygującego w Photoshopie czy Lightroomie. Ostatnio jednak coraz częściej testuję narzędzia webowe oparte na modelach AI/inpaintingu, gdzie wystarczy zaznaczyć obiekt lub wpisać polecenie, by usunąć niechciany detal z zachowaniem spójnej tekstury tła. Przy prostych retuszach (np. neutralizacja znaków towarowych czy usuwanie obiektów z tła) oszczędza to sporo czasu w porównaniu z klasycznym maskowaniem.
Oczywiście na stockach pozostaje kwestia oznaczania prac – agencje różnie podchodzą do granicy między "retuszem/usunięciem defektu" a "generatywną modyfikacją obrazu" pod kątem deklaracji AI.
(Dla transparentności: współpracuję z projektem AI Photo Editor pod adresem https://imgphotoeditor.ai/, którego używam m.in. do szybkich testów czyszczenia obiektów w przeglądarce).
Jak do tego podchodzicie w swoim workflow? Wykorzystujecie już narzędzia AI/inpainting do przygotowania i czyszczenia zdjęć stockowych, czy trzymacie się wyłącznie klasycznych narzędzi w PS/LR, żeby uniknąć wątpliwości przy akceptacji w agencjach?
Przygotowując serie zdjęć pod banki zdjęć (Adobe Stock, Shutterstock czy iStock), jednym z najbardziej czasochłonnych etapów bywa dokładne czyszczenie kadrów z drobnych elementów, które mogłyby skutkować odrzuceniem przez inspektorów (drobne logotypy na odzieży, numery seryjne, przypadkowe osoby w tle, śmieci na chodniku czy paprochy na matrycy).
Do tej pory standardem było mozolne używanie stempla i pędzla korygującego w Photoshopie czy Lightroomie. Ostatnio jednak coraz częściej testuję narzędzia webowe oparte na modelach AI/inpaintingu, gdzie wystarczy zaznaczyć obiekt lub wpisać polecenie, by usunąć niechciany detal z zachowaniem spójnej tekstury tła. Przy prostych retuszach (np. neutralizacja znaków towarowych czy usuwanie obiektów z tła) oszczędza to sporo czasu w porównaniu z klasycznym maskowaniem.
Oczywiście na stockach pozostaje kwestia oznaczania prac – agencje różnie podchodzą do granicy między "retuszem/usunięciem defektu" a "generatywną modyfikacją obrazu" pod kątem deklaracji AI.
(Dla transparentności: współpracuję z projektem AI Photo Editor pod adresem https://imgphotoeditor.ai/, którego używam m.in. do szybkich testów czyszczenia obiektów w przeglądarce).
Jak do tego podchodzicie w swoim workflow? Wykorzystujecie już narzędzia AI/inpainting do przygotowania i czyszczenia zdjęć stockowych, czy trzymacie się wyłącznie klasycznych narzędzi w PS/LR, żeby uniknąć wątpliwości przy akceptacji w agencjach?

