"Full Time" - Czy warto zostać pełnoetatowym stockerem?
#1
Wiadomo, że "stoki się kończą" jak to mawiał klasyk, ale czy wartość przejść na Full Time w tych czasach?

Podejrzewam, że sporo osób traktuje to jako hobby i podreperowanie domowego budżetu. Ale pewnie są i osoby, które tylko z tego żyją.

Bo jak wiemy konkurencja na stokach jest coraz większa, fotek w bankach jest coraz więcej i trzeba zacząć szukać niszowych tematów, aby zainteresować klienta.

Następną sprawą są limity: iStockphoto 20, Veer 50, Dremtime 70.
Wyjątkiem jest tutaj Shutterstock. Więc produkowanie większej ilości zdjęć nie wiem czy ma sens w tym przypadku. Inną sprawą jest czas rozpatrywania zdjęć. Czy jak wrzucimy do banku więcej fotek to rozpatrzą je w takim samym czasie. Różnie z tym może być.

A może osoby, które postanowiły być pełnoetatowym stockerem zaczęły produkować zdjęcia lepszej jakości pozostając na tym samym poziomie ilości, co przełożyło się na wyższą sprzedaż. A może systematyczny upload przynosi stałe dochody?

Jednak czy przejście na pełnoetatowe fotografowanie się opłaca?
Czy ten rynek jest na tyle stabilny, że jesteśmy w stanie określić stałe dochody? Innym rozwiązaniem jest fotografowanie nie tylko pod stoki.
Np: śluby czy inne zlecenia lokalne.

Jakie są wasze doświadczenia w tej mierze.
Mam nadzieję, że znajdą czas doświadczeni stokerzy i podzielą się swoimi doświadczeniami jak i dynamicznie rozwijający się młodzi stokerzy.

Bo każdemu prędzej czy później przychodzi taka myśl do głowy.
W każdym bądź razie zapraszam wszystkich do dyskusji.
Z góry dzięki na odpowiedzi.
Odpowiedz
#2
(2012-12-12, 03:18:56)SHaiith napisał(a): Jednak czy przejście na pełnoetatowe fotografowanie się opłaca?

Nie wiem czy to jest dobrze postawione pytanie. Zależy jakie masz proporcje obecnych niestockowych dochodów do dochodów ze stocka. Był kiedyś taki wątek, gdzie pisaliśmy ile minimum dziennie musiałbyś zarabiać aby przejść na "full time", myślę że większość tam się wypowiadających ma dziś znacznie większe progi dzienne...

(2012-12-12, 03:18:56)SHaiith napisał(a): Czy ten rynek jest na tyle stabilny, że jesteśmy w stanie określić stałe dochody?

Sam widzisz jak łatwo pozbawić stabilnych i w miarę przewidywalnych dochodów na przykładzie iStock'a... Nie jest powiedziane, że za kwartał twój ulubiony stock nie zrobi podobnego zamieszania, warto mieć jakiś plan awaryjny... jak to w biznesie Icon_wink
Odpowiedz
#3
Rachwal ma rację, stocki to bardzo niestabilny biznes na który jako uczestnik masz praktycznie zerowy wpływ. Nigdy nie wiesz co jutro im przyjdzie do głowy. może obetną prowizje o połowe albo wprowadzą limity na Shutterstock do 10 fot dziennie.
Zresztą jeśłi traktować jako podstawowy biznes to należałoby pojśc w stronę zatrudnienia grafików, stylistów, scenografów itd itp. czyli tak jak działają duże społdzienie fotograficzne. Jesteś w stanie ogarnąć tylu pracowników i koszty stałe w wysokości 10-20 k$ miesiecznie? jeśli tak to nie ma sie co zastanawiać. przyda sie na stockach choć jeden "polski arcurs".

Natomiast jeśli koszty są nie do udzwignięcia to w obecnych warunkach lepiej spokojna ciepła posadka z opłaconym ZUSem a stocki jako wieczorowo-nocne hobby. w sumie lajtowe 4-6 godzin dziennie poswiecone stockom spokojnie wystarczy bo przy wiekszym nakłądzie czasogodzin poprostu szybko sie zajedziesz. a jednak fotografia to praca twórcza i należy pracować kreatywnie.
Odpowiedz
#4
Ryzyko jest zawsze niezależnie od branży, bo nikt Ci nie zagwarantuje stałych dochodów. Ja przeszłam na "full time" pół roku temu (i to w czasach, w których podobno stocki się kończą), nie żałuję, wręcz przeciwnie. Oczywiście sporo trzeba dać od siebie: pieniędzy, czasu, poświęcenia i rezygnacji z pewnych rzeczy, ale moim zdaniem warto. Z nieba nie spadnie jeśli nie zainwestujesz. Jak w każdym biznesie.
Odpowiedz
#5
To zależy gdzie się mieszka i jakie są szanse na ciepłą posadkę Icon_wink
Odpowiedz
#6
(2012-12-12, 10:02:58)canion napisał(a): spokojna ciepła posadka z opłaconym ZUSem

to jeszcze gdzieś takie są? Icon_wink

trzeba pamiętać że na tym forum jest dosyć spory rozrzut jeśli idzie o poziom zarobków na stockach, i co z tym związane; oczekiwania w stosunku do nich. Canion mówi o polskim arcursie ludziom którzy chcieliby zostać drugim canionem - zatem chyba się nie dogadamy Icon_wink

Ja podpisuję się pod wypowiedzią aniaz. Ryzyko dziś jest wszędzie, tak samo jak niepewność itp... nawet w administracji państwowej darmozjady nie mogą być pewni jutra - bo zmieni się ekipa i lecą. Osobiście trzymam trzy sroki za jeden ogon ale od ok. 2 lat stocki zaczynają być już znaczącym elementem dochodu, coraz częściej przeważającym i gdybym dziś miał zdecydowac sie tylko na jedna drogę - to byłyby to stocki właśnie.
Na koniec zacytuję klasyka:
"pieniądze to nie wszystko ale wszystko bez pieniedzy to ch..." Icon_mrgreen
dla mnie ważny jest tez komfort pracy; nie użerasz się z klientami, nie prosisz o należną Ci kasę ... kto doświadczył realiów działalności usługowej (dla firm) w tym kraju - wie o czym mowa



Odpowiedz
#7
(2012-12-12, 10:02:58)canion napisał(a): Jesteś w stanie ogarnąć tylu pracowników i koszty stałe w wysokości 10-20 k$ miesiecznie?
[..]
Natomiast jeśli koszty są nie do udzwignięcia to w obecnych warunkach lepiej spokojna ciepła posadka z opłaconym ZUSem a stocki jako wieczorowo-nocne hobby.

Tomek jak zwykle przesadza z rozmiarem przedsięwzięcia, ale generalnie ma rację Smile

(2012-12-12, 12:01:35)photomim napisał(a): To zależy gdzie się mieszka i jakie są szanse na ciepłą posadkę Icon_wink

No właśnie... sporo zależy od czynników zewnętrznych, aktualnej pozycji, przewidywanych potrzeb i przewidywanych możliwości.

Przyznam, ze chyba w 2010 był moment, że zastanawiałem sie czy nie rzucić ciepłej posadki - był to jednak okres, gdzie ze stocków miałem wiecej, niż z etatu. Teraz mam jakies 30% tego co wtedy i bardzo sobie chwalę stabilnośc comiesięcznej wypłaty z etatu.


(2012-12-12, 12:10:29)Tomek De napisał(a): to jeszcze gdzieś takie są? Icon_wink

Smile
Odpowiedz
#8
(2012-12-12, 10:34:18)aniaz napisał(a): Ja przeszłam na "full time" pół roku temu (i to w czasach, w których podobno stocki się kończą), nie żałuję, wręcz przeciwnie.

Zrezygnowałaś z ciepłej posadki niezwiązanej z foto? Czy tak bardziej z braku laku podjęłaś decyzję o robieniu stocków na "full time"? Moim zdaniem jest różnica...

Odpowiedz
#9
Ale czy jak ktoś przeszedł na full-time to sprzedaż mu wzrosła, jeżeli tak to z jakich powodów (więcej zdjęć, systematyczność, czy lepsza jakość/ lepsze pomysły).
Czy po prostu ktoś ma już tak duże portfolio, że zarabiał tyle na stokach że mógł na luzie przejść na full-time a sprzedaż mu nie wzrosła. Druga sprawa jeżeli ktoś mógłby napisać przy jakiej ilości zdjęć przeszedł na full time. Ja wiem, że ilość zdjęć w portfolio to nie wyznacznik, ale coś powie.
Odpowiedz
#10
(2012-12-12, 14:01:30)rachwal napisał(a): Zrezygnowałaś z ciepłej posadki niezwiązanej z foto? Czy tak bardziej z braku laku podjęłaś decyzję o robieniu stocków na "full time"? Moim zdaniem jest różnica...
Ciepła posadka kojarzy mi się z pracą w urzędzie albo u tatusia w rodzinnej firmie, a takiej nigdy nie miałam. Na pewno nie z braku laku podjęłam taką decyzję (nie wiem skąd taki pomysł, nigdy nie pisałam czegoś takiego), od kilku lat zajmuję się projektowaniem i zawsze byłam po drugiej stronie na rynku stockowym (jako kupująca).. Był czas kiedy byłam i kupującą i sprzedającą, teraz tylko sprzedaję.


(2012-12-12, 14:17:59)SHaiith napisał(a): Ale czy jak ktoś przeszedł na full-time to sprzedaż mu wzrosła, jeżeli tak to z jakich powodów (więcej zdjęć, systematyczność, czy lepsza jakość/ lepsze pomysły).
Nie patrzyłam na wielkość portfolio tylko kwotę, jaka jest w stanie utrzymać mnie jako firmę + zysk. Sprzedaż wzrasta cały czas, nie wiem czy to ma związek z powiększaniem portfolio, pewnie tak, bo skupiając się tylko na tym jestem w stanie (mam czas) wygenerować więcej materiału.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości